Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

3 days 21 hours ago

Czuła przypominajka❤

Nie ma chyba bardziej kruchego, podatnego na zranienia, żyznego dla poczucia winy i wstydu, obszaru niż rodzicielstwo.

Tutaj łatwo wskoczyć w rolę "jestem ekspertem, więc się wypowiem".
Łatwo udzielać nieproszonych rad, kiwać głową z politowaniem, wznosić oczy do nieba w niemym oburzeniu czy odwracać wzrok z niesmakiem.

Jeszcze łatwiej krytykować, porównywać, przekonywać, zawstydzać, straszyć i wzbudzać poczucie winy.

Wszyscy bierzemy udział w tej grze, i jako atakujący i jako przyjmujący ciosy.
To łatwa i "przyjemna" gra.

To, że coś przychodzi z łatwością nie oznacza, że nas wspiera i że warto tego robić więcej.

Uwierzyliśmy, że dowalanie sobie sprawi, że będziemy lepszymi rodzicami.

Uwierzyliśmy, że podejmując decyzje z miejsca strachu, poczucia winy i wstydu, będziemy skuteczniejsi.

A przecież można wybierać i działać zgodnie ze swoimi wartościami z miejsca życzliwości i miłości do samego siebie, nie tracąc przy tym nic ze swojego autorytetu i wpływu.
By w to uwierzyć, potrzeba nam częściej w tych miejscach bywać.

Potrzeba nam więcej życzliwości i miłości do samych siebie.

Potrzeba nam przestać grać, a zacząć czuć.
I robić to tak często, jak tylko się da.
Najlepiej zacząć teraz.

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

5 days 11 hours ago

Z odpoczywania też można zrobić zadanie.
Kolejny przykry obowiązek do odhaczenia.
Na liście, która i tak nie ma końca.

Długie lata nie odpoczywałam, bo nie miałam czasu, bo nie wypadało, bo tak chciałam zasłużyć na akceptację.

Potem przyszedł czas, kiedy odpoczywałam, żeby móc lepiej troszczyć się o innych. By mieć energię i cierpliwość dla córki czy dzieciaków w żlobku.
Ile zainwestujesz, tyle wyjmiesz.
Ekonomia nigdy nie była moją mocną stroną.

Gdzieś pomiędzy był krótki epizod "wdupiemania wszystkich".

Na zasadzie mi też się coś od życia należy, sami się sobą zajmijcie, a mi dajcie święty spokój.
No nic wahadło musiało odbić w drugą stronę.

Cały czas temu dbaniu o siebie, odpoczywaniu towarzyszył podskórny strach.

Bo jak już odpoczęłam, poleżałam, posiedziałam, to teraz muszę ruszyć z kopyta z milionem nowych pomysłów i elektownią w tyłku, by mieć siłę je realizować.
Teraz to parkiet zapłonie, jak zatańczę z przytupem.

A tu nic... czasem energii było jeszcze mniej niż przed odpoczywaniem.

Zero pomysłów w głowie, ciężar na ramionach ten sam i ten sam niepokój, gdy słyszałam pytanie "I jak odpoczęłaś? Co teraz planujesz?"

Teraz sprawdzam jak mi jest z odpoczywaniem tak po prostu.

Bez planu, bez powodu, bez presji.

Siadam i szukam wzrokiem czegoś zielonego, co koi załzawione oczy.

Kładę się i patrzę w jakie wzory układają się chmury na niebie.

Chodzę po domu i słucham muzyki, czasem przystaję i kołyszę się do jej rytmu.

Spowalniam.

A ciało woła, że potrzebuje jeszcze wolniej.

A co wołają dziś Wasze ciała?

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 4 days ago

Gdy byłam nastolatką i pracowałam w gospodarstwie rodziców, zdarzało mi się samej dźwigać ciężkie skrzynki z warzywami.

Rodzice czy babcia, kiedy mnie z nimi widzieli, zawsze powtarzali "Córuchna zostaw te skrzynki, nie dźwigaj".

A potem patrzyłam na rodziców i babcię, którzy dźwigali te same skrzynki.
Patrzyłam i też dźwigałam.

Bo szybciej, bo tyle pracy jeszcze, bo trzeba zdążyć, bo przecież daję radę i nie jestem z cukru.
Przecież wieczorem się wyprostuję i będzie dobrze. Można kolejny dzień stawić się do pracy.

Zlały mi się słowa rodziców, babci i moje w jeden monotonnie szeptany latami ciąg.

Potrafię dźwigać.
Wiele.
Potrafię objąć spory ciężar i nieść go jakiś czas.
Potem się prostuję i jest w miarę ok.

Nie przygniatają mnie duże ciężary niesione przez krótki czas. Taki rwany rytm moje ciało jeszcze daje radę zaopiekować.

Dociskają mnie te drobne kamyczki, które regularnie wskakują na plecy.

Niby niewiele ważą, ale kamyczek do kamyczka i plecy pochylają się ku ziemi.

Nie chcą się wyprostować wieczorem.

Krótki, przerywany sen, brak ruchu, jedzenie w pośpiechu, onlajny srajny i zoomy srumy, cierpkie słowa, gdy znowu coś nie pójdzie po mojej myśli, przebodźcowanie od powtarzanego 3648 razy "mamooo", niepewność, zmęczenie nie wiadomo czym i lęk o babcię.

Takie niepozorne pandemiczne kamyczki.

A Tobie co przygniata plecy?

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 5 days ago

Dwa lata temu pisałam tak...

"To było dla mnie pierwsze odkrycie dotyczące granic.

A drugie zawiera się w pytaniu:

"jakie ja mam korzyści z tego, że nie ustanawiam swoich granic, nie uczę się ich rozpoznawać, nie nazywam ich, nie komunikuję na zewnątrz?"

Kiedy pierwszy raz je usłyszałam, moją odpowiedzią było:
"że co, do cholery?! Jakie korzyści? Przecież ponoszę same straty, ludzie mnie wykorzystują, wchodzą mi na głowę, kiedy nie potrafię im odmówić. To oni mają korzyści, a nie ja!"

Na pewno?- zapytał cichy głos, nie wiadomo skąd pochodzący.

Trochę się jeszcze poindorzyłam, trochę popyskowałam, ale w końcu opuściłam gardę i wtedy posypała się cała lista korzyści jakie biorę dla siebie, gdy nie mówię jasno o swoich granicach:

-mam poczucie, że jestem lubiana i akceptowana, a w zwiazku z tym przynależę

-mam poczucie, że jestem kompetentna, pomocna i wartościowa

-mam zaspokojoną potrzebę łatwości i spokoju (pozornego, ale zawsze)

-czuję, że kontroluję sytuację (pozornie, ale zawsze)

-zrzucam odpowiedzialność za niepowodzenia na innych, przecież ja się staram ile mogę, to oni wiecznie chcą więcej

-mogę zajmować się ocenianiem i narzekaniem zamiast skupić na swoich problemach

-nie muszę skonfrontować się z tym, co trudne, mogę iść znanym automatem

- mam poczucie wspólnoty z innymi, którzy też nie mówią o swoich granicach i z narzekania zrobili swój styl komunikacji ze światem

Strategie, które wybrałam na zaspokojenie tych wyżej wymienionych potrzeb, zaspokajają je tylko pozornie.

Są jak kolos na glinianych nogach, który sprawia wrażenie silnego i ogarniętego, a wiadomo, że prędzej czy później wypierniczy się i to z wielkim hukiem.

Mogę lepiej, pełniej, w bardziej wspierający, budujący mnie i moje relacje z innymi, sposób dbać o potrzeby łatwości, autentyczności, spokoju, uznania, akceptacji, wspólnoty, przynależności.

Mogę jasno i otwarcie mówić NIE i jednocześnie być w serdecznych relacjach z tymi, na których mi zależy.

Już nie muszę oddawać swojej integralności, żeby ogrzać się z daleka przy czyimś ognisku, nieustannie podsycanym przeze mnie nadzieją, że w końcu będę widzianą, słyszaną i przyjętą do grupy.

Mam ten ogień w sobie i pokazuję go światu z każdym wypowiedzianym i płynącym z serca NIE.

Ten ogień pali się jasnym płomieniem zaspokojonych potrzeb.

To ja udzielam informacji jak blisko można podejść, żeby się nie poparzyć.

To ja pokazuję swoim zachowaniem jak obchodzić się z tym ogniem.

Kiedy ludzie widzą jak to ognisko jest dla mnie ważne, jak dbam o to, by nie zgasło, jak z troską dorzucam nowych drewien, wtedy uczą się z szacunkiem z nim obchodzić.

Bez mojej zgody nikt nie podejdzie i nie zgasi mojego ogniska."

... coraz lepiej idzie mi dbanie o to ognisko.

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 3 days ago

Kto był na wcześniejszych edycjach, ten wie, że warto☺

Kto nie był, tego zachęcam, by najpierw zainwestował 10zł, a po wysłuchaniu wszystkich nagrań, dołożył jeszcze 5minut, by posłać Sylwia Włodarska - Pani Swojego Szczęścia maila z podziękowaniem za jej robotę❤

Link do zapisu znajdziecie w komentarzu.

Dobrego dnia,
Kasia

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 4 days ago

Czuję, że tak może wygladać dziewczyna, która czeka na mnie.

Czeka, aż przekopię się przez te warstwy ściemy, które oblepiły mnie przez lata.

Warstwy, które kiedyś chroniły, a dziś są ciężarem.

Warstwy przez które bujam się nerwowo i chaotycznie między:
"jesteś wybrakowana, trzeba Cię naprawić" a "możesz wszystko, bądź najlepszą wersją siebie".
Bez stanów pośrednich.

Warstwy, które zawęziły mi pole widzenia, przez co uwierzyłam, że tylko ja się tak bujam, bo przecież inni ogarniają życie, radzą sobie.

Tylko ja snuję się po domu w piżamie do południa i mam poczucie, że życie toczy się gdzieś obok.

Tylko ja zrywami rzucam się na robotę i zajeżdżam do reszty zmęczone ciało.

Tylko ja nie umiem w przebojowość, czerpanie z życia garściami, radość.

Tylko ja łamię dane sobie obietnice i każdego kolejnego dnia obiecuję od nowa, że jutro będzie inaczej.

Tylko ja nie łączę w spójną, zgrabnie działającą całość macierzyństwa, pracy i tych dziesiątek innych ról, którymi żongluję z zaciśniętymi zębami.

Tylko ja jestem niesystematyczna, chaotyczna, wiecznie zmęczona i podkurwiona.

Tylko ze mną jest coś grubo nie tak.

Ta dziewczyna we mnie czeka cierpliwie.

Coraz częściej w jej uśmiechu widzę życzliwość i łagodną zachętę a nie drwinę.

Patrzę na to zdjęcie i szepczę sobie "pomalutku Kalinowska, pomalutku".

A Wy, co dziś do siebie szepczecie?

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 6 days ago

Daję znać nauczycielom, którzy tutaj zaglądają, że jeszcze do jutra możecie zapisać się na webinar "Stres w pracy nauczyciela. Jak zadbać o siebie?"

Webinar poprowadzi Grażyna Czernecka, psycholożka i psychotraumatolożka, dziewczyna, która zna się na swojej robocie i z którą mam radość pracować😘

Na webinarze dostaniecie kawał wiedzy popartej badaniami i praktyczne strategie opiekowania się napięciem, które możecie wdrożyć od zaraz.

Webinar jest pierwszym z cyklu planowanych webinarów w ramach projektu Blisko Nauczyciela

Link do zapisu znajdziecie w komentarzu.

Chodźcie☺

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

3 weeks 2 days ago

Piszę ten post trzeci dzień.
Trzeci dzień gorzkich rozkmin.

Jak się okazuje dużo bardziej lubię siebie, gdy troszczę się o innych niż gdy troszczę się o siebie.

W teorii ogarniam, że:

nie ma dla mnie bliższej osoby niż ja sama

najpierw maska tlenowa dla siebie, potem dla innych

jeśli nie zatroszczę się o siebie, to nie będę mieć z czego dawać innym

gdy na dłuższy czas zapomnę o sobie, to za mój brak sił zapłacą najbliżsi.

W praktyce:

na pytanie "jak się czujesz?" najczęściej odpowiadam, co dziś zrobiłam

zdarza się, że podrywam się nerwowo, gdy bliscy wchodzą do domu, a ja "tylko" leżę na kanapie

tak samo nerwowo podrywam się, gdy ktoś w grupie prosi o pomoc

bywa, że męczy mnie poczucie winy, gdy odmówię komuś przysługi

jeszcze mam żywe przekonanie, że na odpoczynek trzeba zasłużyć

wciąż mam z tyłu głowy głos, który jest pewien, że bez tej mojej zapracowanej otoczki niewiele wnoszę do życia innych

czasem odzywa się drugi głos, który mówi, że jestem kobietą, mamą, siostrą, wnuczką, psycholożką, nauczycielką- mam nieść pomoc i wsparcie, przecież to jest wpisane w kobiece role...

Latami obserwowałam kobiety wokół mnie, nasiąkałam tym, co powinnam, co muszę i co wypada.

Takie strategie na przynależność, akceptację, często przetrwanie...

Jeszcze minie sporo czasu nim wyjdą ze mnie te musizmy, trzebizmy, powinnizmy.

I tak sobie myślę, że dbanie o siebie nie jest trudne.
Trudne jest uznanie, że mam do tego dbania prawo.

Nawet jeśli inni, przyzwyczajeni do mojej troski o nich, mają na to niezgodę.
Nawet jeśli ja sama jeszcze nie lubię siebie, gdy odpoczywam.

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

4 weeks 1 day ago

W listopadzie moje ciało zaciągnęło hamulec ręczny.

Po raz kolejny.

Taką mamy zabawę od kilku lat.

Zazwyczaj śmigałam kilka miesięcy po parkiecie swój zapierdol dance, przekonując samą siebie, że to tempo jest dla mnie ok.

Moje ciało zazwyczaj miało w tym temacie inne zdanie, więc wysyłało swoje sygnały ostrzegawcze. Bóle głowy, gardła, pleców, pozaciskane szczęki.

Na subtelne znaki nie reagowałam od dawna, więc zdarzało mu się używać megafonu.
Przywykłam i do tego.
Nauczyłam się ignorować.

Był moment, że tego krzyczenia do mnie przez megafon było tyle, że chwilowo spasowałam z brykaniem po parkiecie.
Zwolniłam?
Nie.
Po prostu z dbania o siebie zrobiłam kolejny obowiązek do odhaczenia.
Jestem dobra w odhaczanie.
I branie na siebie kolejnych zadań jakbym była superwoman na dopalaczach też.
I szybko wróciłam na parkiet.

W listopadzie coś we mnie poszło inną drogą.
Piszę coś, bo sama byłam bez sił, nie wiem, która z moich części podjęła decyzję, że nie wjeżdżamy ponownie na rondo udowadniania swojej wartości ilością pracy.

Od listopada każdego dnia zadaję sobie pytanie o to, jakim cudem dawałam radę dźwigać tyle na swoich ramionach, skoro dziś podejmuję się nieść ułamek tego i to nadal jest za dużo dla mnie?
Pytam z łagodnością, nie z wyrzutem i naganą.
I to też jest cud.

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 month 2 days ago

"Jeśli teraz bije kolegów, to gdzie on skończy za 15 lat?"

"Jeśli teraz nie umie się obronić, to każdy mu wejdzie na głowę"

"Nawet biurka nie potrafi w porządku utrzymać, to jak znajdzie pracę?"

"Kto z nią wytrzyma, skoro już teraz jest taką pedantką?"

"Nie czyta tak płynnie jak inne dzieci, na pewno będzie mieć kłopoty w szkole"

"Jak nic będzie mieć kłopoty ze wzrokiem od tego ciągłego czytania"

"Niczym się nie chce podzielić, nikt jej nie będzie lubił"

"Wszystkim się dzieli, ludzie będą ją wykorzystywać"

Nasze myśli niczym magnes przyczepiają się do tego co trudne, co nie działa, co idzie nie tak, co odstaje, czego brakuje.

Ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia- bez tego skupienia na zagrożeniach nasi przodkowie, by nie przetrwali.

W relacjach ma sens przekierowywać się na to, co słuzy, wspiera, co działa, na świętowanie i szukanie wyjątków, albo jak to kiedyś pięknie Ewa Majchrowska powiedziała, na szukanie diamencików w popiele❤

Zatrzymajmy się dziś na chwilę przy naszych dzieciakach- odłóżmy na chwilę troski, zmartwienia, oczekiwania, porównania, wyrzuty i pretensje.

Popatrzmy na te dzieciaki, które mamy tu i teraz, ciut czulszym okiem.

Jakie dzieci widzicie?
Co dziś zrobiły inaczej niż zwykle?
Za co dziś możecie im podziękować?
Co możecie wspólnie poświętować?
Co dziś było tym diamencikiem w popiele?

Zdążycie im to jeszcze powiedzieć przed dobranocką❤


This is a Facebook demo page created by plugin automatically. Please do not delete to make the plugin work properly.