Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Blog osobisty
8K

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Odpuśćmy sobie❤

Nie wymagajmy od siebie za wiele, gdy każdego dnia zmienia się scenografia naszego życia, scenariusz zagubił się w chaotycznej krzątaninie, reżyser na zmianę bezradnie rozkłada ręce i łapie się za głowę, publiczność się nudzi i domaga rozrywki, aktorzy ledwo powłóczą nogami, a statystów brak...

Na skitranie się za kurtyną też nie ma co liczyć, bo tam z szaleństwem w oczach zabarykadował się jedyny dorosły współtowarzysz niedoli.

Życie w zamknięciu nie jest łatwe, a rodzicielstwo w zamknięciu bywa hardcorowe.

Oszczędzajmy moce na zaakceptowanie tego, co jest i przeżycie w zdrowiu.

Dowalanie sobie i wyrzuty sumienia, że się nie ogarnia tak, jak przed zarazą są zbędne.

Z czułością😘

Tak się mam po webinarze o kontroli i zaufaniu w rodzicielstwie😍😍

Odpuściłam kontrolę i tanczyłam na webinarze, (no okręcałam się😉) takich mam przekonujących uczestników Rodzicielskiego Detoksu🤩😘😘

Nie wiem czy dziś zasnę z emocji💓💓

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Prezentacja gotowa, e-book z 23 kartami do refleksji wokół kontroli i zaufania, gotowy💪

Jutro o tej porze też pewnie będę w gotowości na spotkanie z tymi z Was, którzy dołączyli do projektu Rodzicielski Detoks💚

Idę ładować swoje bateryjki i do zobaczenia jutro😘

Aaa..cytat z grafiki dotyczy też rodziców i wszystkich dorosłych też❤

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

W odpuszczaniu jest moc...

Trudno dać temu wiarę i pozwolić sobie na rozluźnienie, gdy w głowie aż huczy od przekonań stojących na straży kontroli.

Jedno z moich przekonań mówiło o tym, że lepiej zrobić po swojemu niż po kimś poprawiać.

Efekt był taki, że nie dopuszczałam bliskich do prac domowych, bo wiadomo, że sama ogarnę to lepiej. A kiedy mąż lub córka zrobili coś po swojemu, to i tak wtrącałam swoje trzy grosze.
Poprawiałam szlaczki w zeszycie córki, warkocze na jej głowie i układałam w rządku jej pluszaki.

Długo trwało nim dotarło do mnie, że moje oczekiwania sieją więcej zamętu niż spokoju, a bliscy mogą mieć swoje pomysły, kompletnie różniące się od moich, i to też jest ok.

A Wy znacie, macie takie przekonania, przez które ani na chwilę nie opuszczacie posterunku i zawsze jesteście w gotowości?

Dobra, nie wiem jak mi się to udało, ale jestem na instagramie... kiedyś Wam opiszę, co przeżyłam ogarniając ten temat😉

Jeśli Wy też tam jesteście, to chodźcie na przystankowy profil, co by mi tam samotnie nie było😘

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Brene Brown jest niezawodna na takie dni jak dziś, kiedy pogoda za oknem idealnie oddaje stan ducha.

Śnieg przeplatany wiatrem, gradowe chmury na przemian z palącym słońcem.
Wszystko się miesza, huczy i przewala z jednego krańca w drugi...no coż, taka pogoda, takie życie.
Tyle tylko, że my w większości kochamy przyjemnie grzejące promienie słońca, prześwitujące przez lekkie jak puch chmurki, niesione delikatnym, wiosennym wietrzykiem po błękitnym niebie.

I co tu zrobić z tym ponurym żartem natury szalejącym na naszych oczach?

Możesz się wściekać, pomstować i wygrażać niebu.

Możesz żyć złudzeniem, że pogoda się na Tobie mści i uznać, że to szaleństwo na podwórku, to też Twoja wina.

Możesz zaszyć się pod kocem i próbować przespać to nie wiadomo co, szalejące za oknem.

Możesz też przyjąć, że pogoda też może mieć gorszy czas i zamiast narzekać, zacząć podziwiać darmowy spektakl natury rozgrywający się tuż pod Twoim nosem.

Wszystkie opcje są ok.

A jak Ty się masz?
Do której opcji Ci najbliżej?

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Te karty, które widzicie poniżej, to fragment materiałów, które otrzymają uczestnicy czwartkowego webinaru o kontroli i zaufaniu w rodzicielstwie.

Jeśli macie ochotę na więcej materiałów do refleksji i na wspólne rozkminki o kontroli i zaufaniu na webinarze, to zapraszam Was do kupowania biletów, które znajdziecie pod tym linkiem:

https://sklep.przystanekrelacja.pl/product/kontrola-i-zaufanie-webinar/

Jest tez opcja zapisania się na cały pakiet Rodzicielskiego Detoksu, w ramach którego czekają na Was 4 webinary, karty z ćwiczeniami i bonusowe nagranie o tym jak opiekować się bezradnością. Tutaj możecie kupić dostęp:

https://sklep.przystanekrelacja.pl/product/rodzicielski-detoks/

Przyznaję szczerze, że dziś już nie mam sił na wojowanie z facebookiem, który uznał treści, którymi się z Wami dzielę za nieodpowiednie🤦‍♀️ i tym samym blokuje mi dostęp do reklamowania webinaru.
Dlatego odpuszczam kontrolę i ufam, że Ci z Was, dla których przystankowe treści są odpowiednie😉, poślą informacje o webinarze dalej w świat.

Z wdzięcznością🧡

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

W bajce Kung Fu Panda, Wróżbitka Owca mówi do bezradnego Po, stojącego przed wyzwaniem:

"Nie walcz. Wsłuchaj się"

Myślę sobie, że ten stan obniżonej energii, o którym ostatnio pisałam, to całkiem dobry czas na wsłuchiwanie się.
W siebie, w to, co siedzi przykurzone, w to, co nie miało szansy być zobaczone w codziennym pędzie, w to, co tęskni za czułością.

Nie leży w mojej naturze strusia pędziwiatra medytowanie na poduszce, dlatego dziś wsłuchiwałam się w siebie przy myciu okien.

Okna były solidnie zabrudzone, we framugach lepiły się pajęczyny, a balkonowe poręcze zdążyły przez zimę nabrać głębszego odcienia szarości.

Z każdym ruchem ścierki, a było ich sporo, okna i poręcze odzyskiwały dawny blask.
Szast, prast i jest blask.
Z każdym oddechem w głowie robiło się jaśniej i spokojniej.
Wdech, wydech i jest ulga.

Burzowa chmura wydająca groźne pomruki, znowu rozszczepiła się na mniejsze stalowosine chmury, a te po kilkudziesięciu machnięciach ścierką i kilkunastu spokojnych oddechach z brzucha, podzieliły się na jeszcze mniejsze sinobiałe obłoki.

Na jednym obłoku dryfowała troska o zdrowie, na drugim lęk o finanse, na trzecim wkurw na starszego, zapieczonego w żalu pana z zielonego Żoliborza, który lubi nocne głosowania, na czwartym tęsknota za dawną rutyną dnia, na piątym zmęczenie nową rutyną w czterech ścianach, na szóstym ciekawość wymieszana z niepokojem o to, czego nowego dowiem się o sobie i jak bardzo namiesza mi to w życiu.

Uffff... patrzenie na każdy z tych obłoków z osobna, nie jest tak przytłaczające, jak widok pęczniejącej w oczach gradowej chmury.

Wdech i wydech, a po chwili nawet i szelmowski podmuch w kierunku tych obłoków.
Myśli przepływają jedna po drugiej, a ja przyciskam ścierkę do okna i trę mocniej, żeby usunąć gołębie pozdrowienia.

Po trzech godzinach okna są czyste. W głowie też więcej przestrzeni.

Siedzę na kanapie i podziwiam światło odbijające się w lśniących szybach.

Obok córka z mężem, jest dobrze.

Po chwili mąż oznajmia:

-Jutro po południu ma padać.

Pierwsza myśl, za którą poszło natychmiastowe spięcie ciała:

"I ch... były sobie czyste okna. Zawsze tak jest, ku..a zawsze! Cały wysiłek na marne!"

Mięśnie jeszcze pieką żywym ogniem, w głowie mam wciąż świeży obrazek siebie machającej ścierką przez pół popołudnia.
I ten obrazek pomaga mi złapać głębszy oddech.

Mam wszystko, czego potrzebuję, żeby znów umyć okna, znów sobie poradzić z burzowymi chmurami.
Mam dwie zdrowe ręce, mam ścierki, mam oddech, mam kogo poprosić o wsparcie.

A zachwyt nad błyskami światła w czystej szybie i spokój w głowie, są warte tego powtarzającego się wysiłku.

Energia na poziomie -17% też jest potrzebna, tak samo jak ta na 125%.

Z czułością i wdzięcznością za Wasze wsparcie❤❤

Zdjęcie:unsplash
Autor: Lode Lagrainge

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Działamy dalej #zostanzemna

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

Od wczoraj poziom mojej energii życiowej oceniam tak na oko na -17%...

W głowie stadami kłębią się burzowe myśli, więc średnio wychodzi mi wyłapywanie pojedynczych myślowych chmurek i obserwowanie jak płyną po niebie, po czym znikają za horyzontem.
Na zmianę grzmi, łupie i się błyska.

Ciało jest tak napięte i jednocześnie czułe na dotyk, że sam pomysł, by poleżeć na macie do akupresury, która zazwyczaj koi, sprawia, że się wzdrygam i chowam matę na dno szafy.

Słuch mam tak wyczulony, że czuję nieodpartą ochotę, by przegryźć tętnice mężowi, który ciut za głośno przełyka wodę. Słuchanie muzyki też odpada, świetnie...

Załączył mi się syndrom niespokojnych nóg i przemierzam kilometry na kołdrze, wznosząc przy tym tumany kurzu. Ciekawe kto je pościera?

Wrócił szalony apetyt na słodkie i tłuste, więc toczę nieme rozmowy z lodówką, zagryzając czekoladę kabanosami. Tarczyca mi podziękuje...

Myśląc, że może robienie prostych rzeczy, które dają szybki efekt, przyniesie mi spokój, wzięłam się za robienie domowych chipsów... skończyło się trzema przypalonymi blaszkami i kłótnią z dzieckiem. Nic nowego...

Sięgnęłam po to, co przyniosło ulgę ostatnio i wyszłam na taras.
Jazgot sąsiadki streszczającej przez telefon swoje sercowe rozterki, wiatr smagający lodem po twarzy i wwiercające się w mózg "mamooooo" dobiegające z mieszkania, skutecznie przegoniło mnie z tarasu.
Po 3463 wołaniu "mamoooo" potrzebuję wejść na fb, by przypomnieć sobie jak mam na imię...

Odpalam po kolei Hobbita i Władcę pierścieni, ale po killu minutach tępego patrzenia w kręcące się na ekranie telefonu kółeczko, poddaję się i idę do wanny.

Leżę i patrzę na kadr z filmu, który nie chce się załadować.
Wyskakuję z wanny, gdy wykrzywiona w kadrze twarz Goluma zaczyna wydawać mi się całkiem przystojną...

Cały czas w głowie huczą mi myśli:

"Byś coś pożytecznego porobiła!"

"Ludzie chorują, a Ty wymyślasz!"

"Pouczyłabyś się z dzieckiem!"

"O ch## Ci chodzi znowu?!"

"W du### Ci się poprzewracało! Snujesz się jak ta mimoza z kąta w kąt zamiast wziąść się za robotę!"

"Śmieszna jesteś z tym swoim przewrażliwieniem, zaciśnij zęby i wymyśl sobie zajęcie"

W brzuchu utkał się supeł ze złości, żalu, tęsknoty, niepokoju, bezradności i czort wie jeszcze czego.

Nie mam pomysłu jak to ruszyć.
Jak przegonić zbite chmury, jak rozplątać ciężki supeł?
Nie wiem.

Posiedzę sobie z tą niewiedzą, jakoś mniej mnie wkurza niż myślałam jeszcze parę minut temu.

Zdjęcie: unsplash
Autor: Samuel Elias


This is a Facebook demo page created by plugin automatically. Please do not delete to make the plugin work properly.