Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 1 day ago

Jako rodzice, i ludzie w ogóle, mamy prawo się mylić.

Popełniać błędy.

Nie wiedzieć.

Wahać się.

Nie być pewnymi.

Nie mieć pomysłu.

Zmieniać zdanie.

Eksperymentować.

Czuć bezradność.

Nie trafiać w dziecięce potrzeby.

To naturalne, że czasem coś, co początkowo wydawało się nam dobrym pomysłem, w rezultacie nim nie jest i dodaje całej rodzinie napięcia.

To naturalne, że czasem nasze decyzje, wywołują frustrację, złość czy niezgodę u dzieci.

To naturalne, że czasem tak się rozpędzimy w naszej frustracji, złości czy przemęczeniu, że robimy rzeczy, z których 5 minut później nie jesteśmy dumni.

Możemy po tych 5 minutach wziąć ciut głębszy oddech dla siebie, objąć się ramionami, chwilę popłakać, zapytać samych siebie, czego nam potrzeba, a potem wrócić do dziecka i sprawdzić jak możemy naprawić, to co się chwilowo zerwało.

Ten powrót to może być:

pytanie o to jak się teraz czuje dziecko,

wysłuchanie jego perspektywy bez wtrącania dorosłego "ale gdybyś tylko ...., to nie musiałbym się tak denerwować"

nazwanie tego, co się przed chwilą stało

przeproszenie bez obiecywania, że to się nigdy więcej nie powtórzy

sprawdzenie, czego dziecku teraz potrzeba

przytulenie się

posiedzenie obok lub za drzwiami, gdy dziecko nie chce rozmawiać

cokolwiek innego, co pomaga Wam powrócić do kontaktu

Powroty do kontaktu są ważne, przynajmniej tak samo ważne jak to, co spowodowało jego zerwanie.

Popełnianie błędów w rodzicielstwie nie jest problemem.

Trudno robi się dopiero wtedy, gdy nie bierzemy za nie odpowiedzialności, a zajmujemy się szukaniem winnych lub umniejszaniem tego, co się wydarzyło.

Branie tej odpowiedzialności, pokazywanie, że błędy są okazją do nauki, to jedna z cenniejszych życiowych lekcji, jaką możemy dać dzieciom.

Z czułością na ten deszczowy dzien😘

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 3 days ago

Czas wakacji bywa czasem zmian.

Może na kogoś z Was czekają dzieci i dorośli w Zielonej Wieży?

Serdecznie polecam☺

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 4 days ago

W kontekście kolejnych niedorzecznych pomysłów płynących z ministerstwa edukacji, dzielę się słowami sprzed roku.

Cała nadzieja na zmianę w świadomych rodzicach...

"Z wdzięcznością dla wszystkich rodziców, którzy pomimo tego, czego doświadczyli, nauczyli się i o czym na lata zapomnieli, każdego dnia starają się budować relacje z sobą i z dziećmi na nowych fundamentach❤

Na szacunku, zaufaniu, akceptacji i autentyczności.

Na byciu, słuchaniu, czuciu, tuleniu, obserwowaniu.

Na ciekawości i pokorze.

Na łagodności i zrozumieniu.

Zostaję dziś z czułoscią i z zachwytem nad Waszą pracą.

Dzięki niej przyszłe pokolenia przestaną zmagać się same ze sobą w walce o akceptację.

Nawet jeśli teraz padacie na twarz ze zmęczenia, w głowie huczy Wam od niecenzuralnych myśli, ramiona obciążają kolejne wyrzuty czy zmartwienia i ogólnie macie poczucie dreptania w miejscu, to zapewniam, że Wasza praca ma sens.

Zatrzymajcie się na chwilę w tym, co teraz robicie i spójrzcie przez ramię na drogę, którą już przeszliście.

Co widzicie?

Gdzie byliście na tej drodze tydzień temu/miesiąc temu/ pół roku temu/rok temu?

Czego ubyło?

Czego jest więcej?

Gdy głowa uparcie będzie podsuwać same trudne momenty, weźcie głęboki oddech, połóżcie dłoń na sercu lub brzuchu i dokończcie zdanie:

"Patrzę na siebie/swoją relację z dzieckiem w perspektywie ostatnich dni/tygodni i jestem sobie wdzięczna/wdzięczny za to, że...."

Co do Was przyszło?"

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 week 6 days ago

Nim wpadniemy w poniedziałkowy kołowrotek, dla Was i dla siebie przypominam słowa sprzed dwóch lat.

"Mam takie "montessoriańskie" dziecko, co to każdym kwiatkiem, obłoczkiem i kamyczkiem się zachwyca.

A mnie - Panią Skuteczności i Multitaskingu, zalewa krew, kiedy widzę marnujące się na moich oczach szanse do wykorzystania, zadania do odhaczenia, ehhh...

Im więcej kamyczków, obłoczkow i biedroneczek, tym wiecej napięcia w ramionach i żuchwie, nogi przebierają nerwowo w miejscu gotowe do kolejnych zadaniometrów, w głowie chomik tak napierdziela w kołowrotku, że spod łapek lecą iskry.

Jeszcze się daję złapać w stare sidła, jeszcze idę na oślep za syrenim śpiewem kalendarza.

Jeszcze za rzadko zwalniam i liczę z dzieckiem kropki na skrzydłach biedronki.

Tym bardziej świętuję każdy dzień, gdy córka uczy mnie, że:

im szybciej idę, tym wolniej dotrę,

im więcej robię, tym mniej kończę,

im mocniej ją naciskam, tym bardziej ona oporuje,

im głośniej mówię, tym ciszej ona odpowiada,

im szerzej zagarniam przestrzeń, tym węższe zostaje okienko, żeby się dogadać.

To nie ona ma przyspieszyć, to ja potrzebuję zwolnić."

Łagodnego wejścia w nowy tydzień😘

Zdjęcie- unsplash/Karl Fredrickson

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 2 days ago

To minie...

nieprzespane noce

przemęczenie do bólu

płacz nie wiadomo skąd

poczucie bezradności

natłok krytycznych myśli

ciągłe zderzanie oczekiwań z rzeczywistością

wybuchy złości o drobiazgi i o zranienia sięgające trzech pokoleń wstecz

dni, kiedy wszystko jest pod górkę

krzyki wwiercające się w mózg

bójki dzieci o zabawki i o rodzicielską obecność

poranne negocjacje o jeszcze 5 minut bajki

"ja siam! ja siam" zawsze wtedy gdy goni czas

dziecięce"nie" zapętlone 6537 razy dziennie

"zaraz" rzucane w przestrzeń na każdą naszą prośbę

trzaskanie drzwiami po rodzinnej burzy

przewracanie oczami nastolatki

chęć posłania rodziny w kosmos

tęsknota za czasem sprzed dzieci

poczucie, że nawalamy jako rodzice na całej linii

To, że minie nie oznacza, że jest mało ważne albo że nie kosztuje nas energii, kiedy się wydarza.

To, że się wydarza nie oznacza, że coś jest z nami lub naszymi rodzinami nie ok. To czasem może oznaczać, że potrzebne jest sięgnięcie po wsparcie.

To, że minie daje oddech i nadzieję, że nie będzie trwać wiecznie.

To, że minie pokazuje ile sztormów i ścinających z nóg fal udało się przeżyć.

To, że minie daje nadzieję, że można uczyć się, samemu lub ze wsparciem, surfować po falach codzienności.

Z mniejszym lub większym spokojem.

Spokojnej reszty dnia😘

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 3 days ago

Czuła przypominajka❤

Z tych cichych aktów troski, z tego "nicnierobienia" i "siedzenia w domu z dziećmi" składa się rzeczywistość w wielu domach.

W sumie to w prawie wszystkich domach, które znam, a w moim na pewno.

Bycie w domu z dzieckiem jest pracą. Nie na etat, a na kilka etatów.
I o 9 wieczorem, o ile dziecko zaśnie do tej pory, mamy prawo nie wiedzieć jak się nazywamy.

W tym codziennym zmęczeniu łatwo wkręcić się w porównywanie, wyrzuty sumienia, żal, dowalanie sobie, że znowu czegoś nie ogarnęliśmy, że znowu krzyknęliśmy.

Łatwiej skupić się na wciąż nierozwieszonym praniu, zlewie pełnym brudnych naczyń czy kolejnej puszczonej dziecku bajce niż na uznaniu dla siebie, że we względnym zdrowiu wszyscy przeżyliśmy kolejny dzień.

A z tych kolejnych dni tkamy pajęczynę wspomnień, ktore będą niosły i wspierały nas i nasze dzieci.

Tu i teraz, zatrzymaj się w tym, co robisz, weź głęboki oddech i z miłością podziękuj sobie za swoją pracę, za dzisiejszy dzień.

Jesteś wystarczająco dobrym rodzicem dla swojego dziecka.
Tu i teraz.

Zdjęcie-unsplash/Clem Onojeghuo

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

2 weeks 5 days ago

"Mamo, czy możesz już przestać mnie pytać?"

"Mamo, nie chcę o tym teraz rozmawiać"

"Mamo, czy ty musisz tyle do mnie gadać?"

My, dorośli umiemy w gadanie do dzieci.
Potrzeba byśmy poćwiczyli gadanie z dziećmi, a najbardziej ich słuchanie.

Sama czasem z troski, frustacji czy niepokoju wpadam w słowotok.

W takich momentach, kiedy jestem tylko w gadaniu łatwo mi włączyć "dydaktyczny smrodek" wobec córki.

"Musisz zrozumieć, że..."
"Nie może być tak, że.."
"Jesteś już na tyle duża, że powinnaś..."
"Dlaczego tak zrobiłaś?"
"Nie rozumiesz, że się martwię?"

I to, co miało być empatycznym dialogiem zamienia się w pełen retorycznych pytań, wyrzutów, zawoalowanych oczekiwań i przerzucania odpowiedzialności matczyny monolog.

Czasem zapominam, że do dialogu potrzeba zgody obojga stron.

Czasem zapominam, że jeśli chcę usłyszeć, to potrzebuję przestać gadać.

Czasem zapominam, że najważniejsze komunikaty wybrzmiewają w ciszy i między słowami.

Czasem w końcu zapominam, że gadanie to tylko jedna ze strategii, by zatroszczyć się o dziecko.

Bywa, że najbardziej wspieram wtedy, gdy córka leży z głową na moich kolanach, gra na telefonie w kolejną grę, a ja zaplatam jej warkoczyki.

Bywa, że córka ma mi najwięcej do powiedzenia wtedy, kiedy najpierw ja opowiem co u mnie, jak mi minął dzień.

Bywa, że wystaczy dać buziaka, przytulasa, uśmiechnąć się, zapewnić, że jestem obok, gdy będzie chciała wsparcia.

Uczę się zatrzymywać przed zamykanymi mi pod nosem drzwiami, daję czas na ochłonięcie, nie ględzę, oddycham, zajmuję się sobą i czekam.
A gdy córka przychodzi po wsparcie nadstawiam uszy i zamykam buzię.

Choć trudne to cholernie...

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 month 1 day ago

Był taki czas, że mocno ufałam w to, że rodzice:

"muszą trzymać wspólny front"
"muszą być konsekwentni"
"nie mogą dyskutować w obecności dziecka"

bo to zagwarantuje, że dziecko:

nie wejdzie nam na głowę,
będzie wiedziało, co jest dobre, a co złe,
nie będzie "cwaniakować" i wykorzystywać braku zgody rodziców,
będzie szanować rodziców

W praktyce wyglądało to tak, że wymownie przewracałam oczami, zniecierpliwiona syczałam przez zęby i ucinałam wszelkie rozmowy, za każdym razem, gdy mąż ośmielił się przy córce mieć inne zdanie niż ja.

Krytyką, oceną, porównywaniem, zawstydzaniem, ośmieszaniem próbowałam nawrócić męża na jedyną słuszną, czyli moją, drogę budowania relacji z dzieckiem.

Im bardziej walczyłam i napierałam, tym więcej oporu pojawiało się z jego strony.

Miałam szczęście, że w tych burzliwych czasach, mąż pozostał przy sobie i swojej wizji rodzicielstwa.

Miałam czas, żeby się zatrzymać i zaopiekować tym, co się we mnie budzi, kiedy widzę męża, który buduje relację z córką po swojemu, z przestrzenią na spontaniczność, zabawę, ryzyko, zaufanie do jej kompetencji, zachęcanie do próbowania nowych rzeczy, bycie obok bez gadania i pouczania.

Zaczęłam dostrzegać, że nasza różnorodność jest zasobem, z którego córka może czerpać to, co jest jej w danym momencie najbardziej potrzebne.

Od przytulasow i jojania od mamy po szaleństwa i eksperymentowanie od taty i tysiące innych form okazywania miłości i troski pomiędzy tym.

Zaufałam temu, że jako rodzice nie psujemy córki brakiem jednomyślności, konsekwencji i rozmawianiem o tym w jej towarzystwie.

Mamy dzieci dla nas tylko przez chwilę, do czasu aż pójdą w świat.

Świat, który nie jest jednomyślny i konsekwentny.
Świat, który jest różnorodny, w którym ludzie mogą się różnić, mieć inaczej, nie zgadzać ze sobą.

Gdzie jak nie w domu dziecko ma nauczyć się, że inaczej nie oznacza gorzej, że można nie być jednomyślnym i dalej się widzieć i słyszeć?

To, że jako rodzice mamy różne sposoby na budowanie relacji z dzieckiem, nie jest problemem.
Jest zasobem.

Zdjęcie-unsplash/Lauren Lulu Taylor

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 month 2 weeks ago

Wzorowa uczennica.
Córka, z której można być dumnym.
Serdeczna i pomocna koleżanka.
Uśmiechnięta, bezkonfliktowa, bezproblemowa.
Stawiająca potrzeby innych na pierwszym miejscu i pierwsza do brania na siebie dodatkowej pracy.
Przykrywająca zmęczenie i ból kolejną porcją żartów i zapewnień, że "wszystko jest ok".
Samodzielna i samotna pomimo obecności ludzi.
Wiecznie porównującą swoje zaplecze do sceny innych i nigdy dość zadowolona.
Uzależniona od pochwał i przeglądania się w cudzych oczach.
Biorąca wszystko do siebie.
Fantastycznie działająca pod presją oczekiwań i wyrzutów sumienia.
Głucha na sygnały lawiną płynące z ciała.
Głodna akceptacji i zajadająca smutki podczas wieczornych randek z lodówką.
Wciągająca nadal zbyt wystający brzuch pomimo kolejnej diety i wyrabiania 10 tys kroków.
Z poobcieranymi do krwi piętami i nadzieją, że tym razem uda się wbić w rozmiar 38.

To tylko wycinek mojej historii związanej z gonieniem za byciem lepszą niż jestem, z próbą doskoczenia do wizji, która nawet nie jest moja, a którą karmię się każdego dnia.

Chciałabym napisać, że ta historia na dobre należy do przeszłości, ale ona kawałkami wraca niczym bumerang.

Bywa, że ten bumerang trafia znienacka w czułe miejsce i powala na kolana.
Czasem udaje mi się wstać, otrzepac kolana i wrócić na życzliwy kurs.
Czasem potrzebuję dłuższego przystanku, zjazdu na pobocze czy pokręcenia się przez jakiś czas po rondzie.

A czasem, tak jak teraz, potrzebuję wizyty w warsztacie.

Moje próby gonienia lepszej wersji siebie doprowadziły mnie do depresji.

Może dzięki niej dokopię się do tej dziewczyny, która od lat na mnie czeka, a którą czasem słyszę, kiedy po cichutku zapewnia mnie, że jestem wystarczająca taka, jaka jestem.

Z czułością❤

Przystanek Relacja Katarzyna Kalinowska

1 month 2 weeks ago

Bycie w ciekawości to jedno ze skuteczniejszych narzędzi zmiany.

Dlatego zapraszam Was do zaciekawienia się tym, jaki powód stoi u Was za często automatycznie wypowiadanym do płaczącego dziecka "nic się nie stało".

Znalezienie tego lub tych powodów robi miejsce, by szukać nowych strategii na wspieranie płaczącego dziecka.

A nierzadko pomaga wesprzeć nas samych w pozwoleniu sobie na płacz, na doświadczanie smutku, frustracji, bezradności. Pomaga być w kontakcie z tym, co miekkie, czułe i wrażliwe.

Dajcie znać, czy te pytania pomagają Wam poszerzyć nieco rodzicielską perspektywę?


This is a Facebook demo page created by plugin automatically. Please do not delete to make the plugin work properly.